Klik (muzyka do rozdziału)
Jennifer Tiffany Angelina Weasley I. Córka
Freda Weasley’a II i Grace Wood. Wnuczka Georga Wesleya, Angeliny
Weasley, no i Oliviera Wooda, kapitana Zjednoczonych z Puddlemere. Ale mówią na mnie Jenny. Tak po
prostu. Jenny.
Jestem dumna z bycia Weasley! Nie chwaląc się, nasz
stuknięty klan jest jedną z najstarszych czarodziejskich rodzin czystej krwi
lub półkrwi. W na papierze, to fajna rzecz, ale w praktyce to dla nas i tak bez
znaczenia. Jest nas tak dużo, że sama
nie wiem, jak udaje nam się zmieścić w jednym domu na święta i do tego
nie pozabijać, bo przecież im więcej rudzielców tym więcej kłótni, prawda? Ale i tak dobrze by było, gdyby skończyło się
tylko na zastraszającej ilości. Nie, za łatwo bym miała na tym świecie. Przybliżając
moją beznadziejną sytuację : mam trzech braci. Artur Olivier jest ode mnie starszy
o rok. Michael Lee II o trzy lata, Samuel Kevin o cztery. Oprócz tego, żeby nie
było za lekko jestem jedyną dziewczyną w naszej rodzinie i w dodatku
najmłodszą, ale tak to już jest u Weasleów. Tak samo było z babką Ginny… My
dziewczyny Weasley nie mamy łatwo w domu pełnym facetów Weasley, ale że
jesteśmy twarde i całkiem uparte, nie damy sobie w kaszę dmuchać!
Poza tym mam bardzo dużo krewnych. Normalniejszych, jak
babka Hermiona i tych bardziej zbzikowanych, jak dajmy na to dziadek George, który
chyba nigdy nie dorośnie. Dziadek Ron też z reguły daje radę, ale czasami
wymiękła przy nowym pokoleniu moich braci, którzy są mieszanką wybuchową
wszystkich bliższych i dalszych Weasleyów kawalarzy. Czasami staruszkowi Ronowi
zdarza się też przynudzać opowieściami o jakiś zamierzchłych czasach, w których
on, babka Hermina i dziadek Harry byli bohaterami w legendarnej już Drugiej
Bitwie o Hogwart. Podobno byli genialni, szczególnie dziadek Harry, o którym
napisano chyba z tuzin książek o tysiącu stron każda. Z resztą nie tylko oni
zasłużyli się w tamtych czasach. Połowa klanu Wesleyów dała nieźle popalić tym
całym glizdom Śmierciożercom i Voldemotrowi, który w końcu trafił tam, gdzie
jego zasmarkane miejsce! A dziadek Neville, który jest teraz dyrektorem w
Hogwarcie, to nawet… Ale to może innym razem. Ciężko to zrozumieć i opanować,
szczególnie, że nie mam takiego dużego zdjęcia, by pokazywać wszystkich na jednej
fotografii i powiedzieć kto co i kiedy
zrobił…
Jak to każda pokaźna rodzinna ma w zwyczaju i pieczołowicie
pielęgnuje tę tradycję, także i my, Weasleyowie, możemy pochwalić się
posiadaniem najgorszego wroga, w postaci obślizgłej, tchórzliwej i zakłamanej
rodziny Malfoyów. Nienawidziłabym tych ich białych łbów, nawet gdybym nie była Jennifer
Tiffany Angelina Weasley I i gdyby dziadek Ron od pampersa nie opowiadał mi
tych wszystkich hogwartskich historii o nim, jego żonie, dziadku Harrym i
niejakim Draconie Malfoyu, chyba najgorszej kreaturze, jaka kiedykolwiek
chodziła po ziemi. Ci cali Mlfoyowie byli
jednymi z najbardziej zagorzałych wielbicieli Voldemorota. Mama mówi, żebym nie
wymawiała jego imienia, bo to przynosi nieszczęście, ale ja w to nie wierzę.
Jak można bać się czegoś, co skończyło w tak żałosny sposób? Przez wiele lat
Lucjusz Malfoy, ojciec Dracona, ukrywał swoją prawdziwą twarz, szpiegował dla
Mrocznego Pana i w końcu wciągnął w to swojego syna, który nie podołał
wyznaczonemu mu zadaniu i przyczynił się do upadku Voldemorta oraz
zdemaskowania Malfoyów i okrycia ich wciąż niesłabnącą hańbą, która szczerze
cieszy dziadka Rona, jak i cały nasz klan.
Opowiem wam teraz nieźle
pokręconą, nieco porysowaną i chyba najgłupszą historię, jaką kiedykolwiek,
gdziekolwiek czytaliście. Będzie to opowieść mojej niezbyt udanej edukacji w
Hogwarcie w wielkim skrócie i uproszczeniu, gdy szlabany waliły mi się na głowę
stosami rzeczy do wyczyszczenia albo wypatroszenia, gdy ja albo moi bracia w
klasyczny sposób dostawialiśmy przynajmniej raz w tygodniu wyjce i na zmianę
chodziliśmy na dywanik do „Dyra Nevilla” na bezsensowne pogadanki, a drużyna
Gyfonów składała się praktycznie tylko i wyłącznie z Wesleyów i ich kuzynów,
gdzie ja byłam chyba najlepszą ścigającą, a później i ścigającą w historii
szkoły. Mówiąc skromnie.
No i był taki jeden chłopak. Nic
nie wart ślizgon przez małe „ś”. W dodatku Malfoy. A konkretniej Kay Malfoy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz